Cisza, spokój, rozgwieżdżone niebo…
Takie warunki zazwyczaj towarzyszą mi podczas nocnych wypadów fotograficznych. Ostatnim kierunkiem były Bory Tucholskie. I to dopiero był szok! Myślałem, że wyjeżdżając za miasto uwalniam się od tego zgiełku i hałasu cywilizacji. Ale nie… Dopiero w Borach zrozumiałem co to znaczy spokój. Cisza totalna, nawet wiatr milczał. A do tego nade mną piękne, bezchmurne niebo. Warunki sprzyjające odpoczynkowi, odprężeniu i regeneracji sił.

Nocne zdjęcia, pomimo piękna jakie ze sobą niosą, nie są w stanie oddać tego, co się odczuwa na miejscu. Jak zatem utrwalić tak piękne okoliczności dla innych? Chyba najlepszym sposobem będzie film poklatkowy, popularnie nazywany time-lapsem. Postanowiłem zatem postawić pierwsze kroki w tym kierunku.

Od czego zacznę??
Może od pierwszej, krótkiej próby. W sumie gdyby nie znajomy, ta próba odsunęłaby się w czasie. Ale nadarzyła się okazja na kolejny wypad w Bory, to czemu z niej nie skorzystać? Pierwszym celem jest krótki, 10 sekundowy klip, który będzie wymagał co najmniej 240 zdjęć (czy mój komputer da radę?) w ciągu 2 godzin. Jeśli to się uda, będę kombinował dalej, jeśli nie… to też będę kombinował ;-). W planach jest już slider do aparatu.

Aby pokazać jak piękne mogą być takie filmy zachęcam do obejrzenia poniższego, prawie czterominutowego filmu. Jeśli osiągnę chociaż 10% efektu – uznam to za sukces.

Miłego… 😉

*zdjęcie w nagłówku to klatka z powyższego filmu.